
Dzisiejsze dzieci nigdy wcześniej nie były ze sobą tak często w kontakcie. Paradoksalnie wielu specjalistów zauważa jednak, że coraz trudniej budują bliskie relacje, radzą sobie z konfliktami i odnajdują się w nowych grupach. Czy przyczyną są smartfony? A może problem jest znacznie bardziej złożony?
„Kiedy w 2014 roku zaczynaliśmy ograniczać dostęp do smartfonów na campach CHRIS, nie rozmawialiśmy jeszcze o TikToku, przebodźcowaniu cyfrowym czy uzależnieniu od mediów społecznościowych. Zauważyliśmy jednak to, że smartfony mocno ograniczyły komunikację na linii dziecko-dziecko oraz dziecko – wychowawca. Dzieci zamiast rozwiązywać problemy na miejscu z pomocą wychowawców, dzwoniły do rodziców. Rodzice kontaktowali się z kadrą, a sprawy, które można było wyjaśnić podczas krótkiej rozmowy, zaczynały żyć własnym życiem poza campem. Dzieci przestawały ufać swojej sprawczości. Zamiast budować poczucie samodzielności i współpracy ze społecznością campową coraz bardziej uzależniały się od rozmów z rodzicami i ich decyzyjności” – wspomina Paweł Błażowski – dyrektor programowy CHRIS
Tak rozpoczęła się historia życia offline na campach CHRIS. To, co początkowo było odpowiedzią na konkretny problem wychowawczy, z czasem stało się jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania campów.
Dziś, po ponad dekadzie doświadczeń i obserwacji tysięcy dzieci oraz nastolatków, widać wyraźnie, że problem jest znacznie szerszy niż sam telefon.
Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci większość czasu spędzanego z rówieśnikami przeżywały wspólnie. Spotykały się po szkole, wychodziły na podwórko, organizowały sobie zabawy, rozwiązywały konflikty i budowały relacje podczas codziennych aktywności.
Dziś są ze sobą w kontakcie niemal bez przerwy. Piszą wiadomości, komentują zdjęcia, wysyłają reakcje i śledzą swoje profile w mediach społecznościowych.
Paradoks polega na tym, że mimo tej nieustannej komunikacji coraz częściej słyszymy o samotności, trudnościach w budowaniu relacji czy problemach z funkcjonowaniem w grupie.
Jak zauważają eksperci zajmujący się wpływem technologii na rozwój dzieci i młodzieży, zmieniło się całe środowisko dorastania. Coraz więcej kontaktów przenosi się do świata online, gdzie komunikacja jest szybsza, ale często bardziej powierzchowna. Dzieci mają mniej okazji do spontanicznych spotkań i naturalnego uczenia się relacji.
Podobne zjawiska od lat obserwowane są również podczas wyjazdów wakacyjnych.
Jedną z rzeczy, które organizatorzy campów CHRIS zauważają najczęściej, jest zmiana sposobu nawiązywania znajomości.
Jeszcze kilka lat temu pierwsze znajomości powstawały w ciągu kilkunastu minut. Dziś coraz częściej obserwujemy dzieci, które przez pierwszą godzinę nie wiedzą, jak podejść do grupy i rozpocząć zwykłą rozmowę.
Nie wynika to ze złej woli czy braku potrzeby kontaktu. Wręcz przeciwnie. Większość dzieci bardzo potrzebuje relacji. Problem polega na tym, że coraz rzadziej mają okazję ćwiczyć nawiązywanie ich w codziennym życiu.
Relacje online nie są tym samym co relacje twarzą w twarz. W rozmowie przez komunikator nie trzeba odczytywać emocji rozmówcy, reagować na jego mimikę czy radzić sobie z niezręcznością pierwszego kontaktu. Tymczasem właśnie w takich sytuacjach rozwijają się kompetencje społeczne.
Najciekawsze jest to, że zmiana następuje zaskakująco szybko.
Pierwsze dni bywają trudniejsze. Część dzieci odruchowo chciałaby sięgnąć po telefon. Niektóre tęsknią za stałym kontaktem z domem lub zastanawiają się, co dzieje się w mediach społecznościowych. Jednak gdy dzieci zaczynają spędzać więcej czasu razem na campie. Powstają spontaniczne gry, żarty i aktywności organizowane przez samych uczestników. Łatwiej przychodzi im angażowanie się w życie grupy i wspólne działania.
Najbardziej zaskakujące jest to, jak szybko dzieci wracają do naturalnych zachowań społecznych. Kiedy pojawiają się wspólne aktywności, wyzwania i relacje, telefon przestaje być najważniejszym elementem dnia. Nie dlatego, że został zabrany, ale dlatego, że dzieje się coś ciekawszego.
Na bazie doświadczeń również na campach CHRIS samo ograniczenie telefonów nie wystarczy. Gdyby dzieciom odebrać smartfony i nie zaproponować niczego w zamian, efekt byłby krótkotrwały. Telefon powinien zostać zastąpiony wartościowym doświadczeniem.
Dlatego skuteczne działania offline nie opierają się na zakazach. Opierają się na tworzeniu środowiska, w którym dzieci mają możliwość działania, podejmowania wyzwań, rozwijania zainteresowań i budowania relacji podczas wspólnych aktywności.
To właśnie zaangażowanie sprawia, że ekran przestaje być najważniejszym elementem dnia.
Nie chodzi przy tym o całkowite odcięcie uczestników od świata czy rygorystyczne zakazy. Założenie jest inne – stworzyć przestrzeń, w której relacje, aktywność i wspólne doświadczenia stają się naturalnie ważniejsze niż ekran telefonu.
Na campach obowiązują ograniczenia dotyczące korzystania ze smartfonów i elektroniki. Jednocześnie dzieci mają możliwość kontaktu z rodzicami podczas wyznaczonych godzin, a w razie potrzeby mogą korzystać z telefonów campowych dostępnych przez cały pobyt.
„Dziś dzieci funkcjonują bardzo dużo w świecie ekranów. Można powiedzieć, że cały czas są podłączone, ale jednocześnie coraz rzadziej są razem. Dlatego zależało nam na stworzeniu przestrzeni, w której mogą na nowo doświadczać relacji, współpracy i wspólnego działania” – mówi Magdalena Alchimowicz – właścicielka firmy CHRIS.
Po latach obserwacji organizatorzy wakacyjnych wyjazdów CHRIS zauważają pewne powtarzające się zjawisko.
Kiedy telefon przestaje być centrum uwagi, wracają zachowania, które wielu dorosłych pamięta ze swojego dzieciństwa. Pojawia się spontaniczność. Dzieci same wychodzą z inicjatywą. Wymyślają zabawy. Rozmawiają. Są bardziej ciekawe świata i ludzi wokół siebie.
Wraca również umiejętność bycia razem bez ciągłego dokumentowania każdej chwili i sprawdzania reakcji innych osób.
Nie oznacza to, że technologia jest zła. Pokazuje jedynie, że dzieci potrzebują także przestrzeni, w której mogą doświadczać świata bez pośrednictwa ekranu.
Doświadczenia z campów pokazują, że nie tylko same zasady dotyczące telefonów są istotne. Jeszcze ważniejsze jest tworzenie środowiska, które sprzyja relacjom.
Dzieci potrzebują okazji do wspólnego działania. Potrzebują przestrzeni na rozmowę, współpracę, zabawę i zwykłe bycie razem.
Warto również pamiętać, że relacji nie buduje się podczas rozmów o relacjach. Relacje powstają wtedy, gdy ludzie wspólnie coś przeżywają, rozwiązują problemy, śmieją się, działają i spędzają czas razem.
Telefon nie jest przeciwnikiem. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna zastępować doświadczenia, których nie da się przeżyć przez ekran.
Dzieci nie potrzebują całkowitego odłączenia od technologii. Potrzebują równowagi. Potrzebują miejsc i sytuacji, w których mogą budować relacje, rozwijać zainteresowania i doświadczać świata także poza ekranem.
Bo choć dzieci są dziś połączone bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, wciąż najbardziej potrzebują tego samego, czego potrzebowały zawsze – prawdziwych relacji, wspólnych doświadczeń i poczucia, że są częścią grupy.
Przez 12 lat organizacji campów offline CHRIS gościł ponad 100 tysięcy uczestników. To właśnie doświadczenia dzieci, młodzieży i ich rodziców utwierdziły ich w przekonaniu, że ograniczenie korzystania ze smartfonów sprzyja budowaniu relacji i pozwala naprawdę odpocząć od ciągłej obecności w sieci.
Offline nie oznacza życia bez technologii. Oznacza stworzenie przestrzeni, w której relacje znowu stają się ważniejsze niż ekran.
materiał promocyjny